КАТЯ


















Katya jest filmowcem i przemiłą dziewczyną:) Pochodzi z Kazachstanu a aktualnie mieszka w Berlinie, gdzie montuje swój film o Morzu Aralskim. Poznałem ją na weselu Moniki i Saszy w Woli Sękowej. Pozdrowienia z Warszawy Katya!

Carpe Diem


















"Trochę pysznych wspomnień" To było w zeszłym roku, chyba w zimie. Długo spacerowałem po Wiedeńskich ulicach w poszukiwaniu "Czegoś do zjedzenia". W końcu trafiłem do małej włoskiej restauracji. I to był strzał w dziesiątkę:)!

Bez tytułu

Livia


















Livie poznałem we Wzdowie. Za każdym razem gdy na nią wpadałem, miała inny kolor włosów. Livia jest żoną Jurka i mamą trzech maluchów. Tym razem spotkaliśmy się zupełnie przypadkiem w Ełku.

'' DobroTo "


















Weekend spędziłem w Ełku,w przemiłym towarzystwie. Ukraińskie pieśni a cappella wykonywane przez dziewczyny z Gdańska chwytają za serce. Już w ten Piątek w trójmieście zaśpiewają znowu, tym razem w ramach Ukraińskiego Jarmarku Młodzieżowego. Towarzyszyć im będą bliscy mi muzycy z Ełku, więc zapowiada się wyjątkowe wydarzenie. Kto jeszcze nie widział niech zobaczy! Kto jeszcze nie słyszał niech usłyszy!

Silent Disco























Zupełnie niespodziewanie znalazłem się wczoraj na świetnym koncercie, który odbywał się w ramach Warszawskiego festiwalu "Niewinni Czarodzieje". Najbardziej czekałem na deser, czyli "Silent Disco" . Z bolącą nogą, w doborowym towarzystwie i ze słuchawkami na uszach tańczyliśmy tak długo jak tylko się dało ! W słuchawkach popłynęły największe światowe i polskie hity lat 70. W wersji oryginalnej i remiksowej. W przestrzeni zaaranżowanej przez Annę Czarnotę zagrali DJ Oshowski, DJ Bold, DJ Tom.

Taaaakie Wesele!!!


















To było wspaniałe wesele! Gościli tam niezwykli ludzie, na czele z Parą Młodą, Moniką i Saszą!  Trwało w porywach, prawie 4 dni. Tylko muzyka, zabawa, śpiew i pyszne nalewki Calineczki. Co prawda nie potańcowałem bo kontuzja na to nie pozwoliła, ale i tak było to przeżycie po którym ciężko było wracać do warszawy. Uwielbiam jeździć w tamte strony i spotykać tam tylu prawdziwych i bliskich mi ludzi! щастя!!!
Więcej zdjęć niebawem pojawi się na mojej stronie .

Krakowska.K




















Lipiec 2011 roku. Wino rocznik 2004. Karolina.K rocznik 1979. Miejsce: Skwerek na Saskiej Kępie . Godz 23.41

Breath of boxing



Jakiś czas temu zostałem poproszony o zrobienie kroniki, dokumentu o sekcji bokserskiej Warszawskiej Gwardii. Dziś byłem tam po raz pierwszy. Stara kultowa siedziba sekcji w Hali Mirowskiej została zajęta przez komornika a zawodnicy i trenerzy, przenieśli się do innego obiektu przy ulicy Racławickiej, który był do tej pory numerem dwa. Za kilka dni rozpocznie się tam generalny remont, w  który będą zaangażowani studenci ASP  i  nic już nie będzie jak dawniej. Wierze że choć trudno się pogodzić ze stratą dawnej siedziby , to taka zmiana wpłynie pozytywnie na rozwój sekcji, tchnie tam nową energię i ducha walki. Polecam obejrzeć fotocast , jest to krótka zajawka o sekcji i aktualnej sytuacji w klubie , ilustrowana zdjęciami Adama Lacha.

Zapachy poprzedniej jesieni



















Cóż to był za kulinarny rarytas! Piękna krakowska złota jesień, ognisko w ogrodzie a w ognisku kociołek. W kociołku: ziemniaki w plasterkach, boczek, kiełbasa,czosnek,cebula, pieprz i sól.Wszystko to przykryte darnią dla lepszego aromatu oczywiście:). Do dziś na samą myśl o tym, moje ślinianki pracują na przyspieszonych obrotach.

Zdrowy duch






















Jakiś czas temu podjąłem decyzje by zadbać o siebie. Fizycznie i duchowo. Jest takie powiedzenie "W zdrowym ciele, zdrowy duch". Więc wstaje rano pije kawę, ubieram trampki ,dresy i biegnę do parku. Lepiej się myśli, lepiej oddycha... Polecam szczególnie jesienią!

"Thali" czyli trochę smacznych wspomnień


















Thali (dosłownie: "talerz") – danie, podawane na dużym metalowym talerzu. Składa się z ryżu, placków ciapati/puri/roti, otoczonego wianuszkiem małych miseczek zawierających różne dodatki: dal, sosy, jarzyny, jogurt, papad, czatnej, aćar itd.

Tylko proszę nie idzmy torami



























"Tylko proszę jak Robson powie ,chodźmy torami to nie zgadzajcie się na to" Prośby Lusi jednak spaliły na panewce. Po kilku godzinach "jam session" wybraliśmy się do domu właśnie torami. A było tak:)

Kwadrans


















Po 8-9 godzinach podróży autobusem kierowca nagle zjeżdża z drogi w ciemną wydawało by się leśną drogę. Można tam zjeść ,wysikać się i napić gorącej, słodkiej herbaty z mlekiem. Można też kupić kadzidła , chińskie podkoszulki i sztuczne ognie.Trzeba tylko pamiętać że kierowca nie będzie czekał.

Tylko relaks


















Plaże Goa po sezonie są nad wyraz łaskawe, choć moje pierwsze kroki po piasku były okraszone tłumem lokalsów próbujących wynająć nam miejsce do spania. Najwytrwalsi szli tak do skutku, chodź skutek dla nich był marny. W końcu zamieszkaliśmy 20 metrów od buszujących fal i wylegujących się tam krów. Już czekam na kolejną taką zimę w 30 stopniowym upale, po sezonie.